Rower to najlepszy przyjaciel człowieka z grupy pojazdów bez silnika. Napędzany butelką wody i bananem może jechać po każdej drodze. Jego uniwersalna budowa oraz wiele typów, wśród których wyróżniamy modele turystyczne, miejskie, sportowe i wiele innych podzielonych na podkategorie, trafia w do każdej grupy społecznej. Najjaśniej z rowerowego panteonu świecą trzy kategorie jednośladów. Na nich skupię swoje wywody odnośnie obecnej mody, oraz tego, jaki rower kupić i dlaczego powinniśmy mieć na uwadze części rowerowe, zamiast sezonowo zmieniać bicykl z powodu błahych usterek.
Uniwersalność wśród rowerów nie istnieje, ale…
Przedmioty uniwersalne są zwykle bazą do przeróbek, mających na celu stworzenie dedykowanych konkretnym odbiorcom modeli. Gdy mamy do czynienia z taką sytuacją wszystko gra. Natomiast problem pojawia się wtedy, gdy uniwersalność ciągnie za sobą cięcie kosztów, a co za tym idzie zmniejszenie żywotności podzespołów i gorsze osiągi. Rowery zwane trekkingowymi przełamały stereotyp o tym, że uniwersalny jednoślady nie nadają się do niczego konkretnego. Za moich czasów kupowało się rowery górskie i o nich mówiono „uniwersalny”. Teraz wiemy, że bicykl wywodzi się z przeciętności i nie jest dedykowany żadnej konkretnej aktywności, która ciągnie ze sobą duże koszty, o czym opowiem później.

źródło: http://foter.com/
W dużym skórce rower trekkingowy można opisać, jako pojazd nadający się do pokonywania dowolnie odległych dystansów na płaskiej powierzchni. Zarówno asfalt, jak i leśna ścieżka lub kostka brukowa będą dla niego środowiskiem naturalnym. Takiemu rowerowi nie powinno się nic stać pod warunkiem, że zachowamy pewne granice w jego eksploatacji. Jedną z nich jest zużycie amortyzatorów, które nie lubią wertepów i ostrych zjazdów. Hamulce trekkingowe nie są przystosowane do zjeżdżania ze stromych gór. Natomiast waga pojazdu oraz ogumienie, ogranicza osiągane prędkości, które przy dobrych wiatrach przekraczają 30 km/h. Można dostosować go do jazdy po mieście, dokupując koszyk na kierownicę lub torbę na ramę.
Wśród rowerów turystycznych, do których zaliczamy modele trekkingowe, znajdują się modele crossowe, będące tanią wersją sportowych rowerów wyczynowych. Ich rama jest cieńsza, a konstrukcja lżejsza o 2-5 kg od typowego trekk-a. Nie uważam je za wzór uniwersalności, ale ze względu na konkurencyjność cenową, warto zerknąć na nie, jeżeli szukacie jednośladu do miasta, na wieś i wycieczkę po lesie w jednym.
Szybcy, ale amatorzy
Osiągnięcie wysokich prędkości na asfalcie jadąc rowerem, jest możliwe tylko z wykorzystaniem modeli szosowych. Dobre rowery na szosę powinny zachować proporcje między wytrzymałą konstrukcją o dobrej aerodynamice a niewielką wagą. W kwocie od 1600 do 2500 złotych sprzedaje się kolarzówki dla amatorów, które ważą średnio 10 kilogramów. To nawet 7 kg mniej niż typowy rower trekkingowy. Cienkie opony i obręcze zapewniają tylko tyle przyczepności ile potrzeba, by przyspieszać swobodnie do nawet 50-60 km/h na prostej drodze. Należy dodać, że do utrzymania takiej prędkości trzeba silnych nóg i korzystnej trasy. Przeznaczeniem rowerów szosowych jest jazda wyczynowa. Każdego dnia widuję amatorów, którzy używają go do przemieszczenia się na trasie praca-dom. Koszt zakupu nowej kolarki bywa impulsem do wejścia na portale aukcyjne z używanymi rowerami. Tam w cenie poniżej 1000 złotych można trafić na starego ROMET-a z czasów ZSRR, Gazelle z zachodniej ściany lub wiekowe modele Peugeot-a. Niektóre mają współczesny osprzęt Shimano, natomiast inne korzystają ze starych rozwiązań, które nie obejmowały przerzutek lub miały tylko pięć biegów.
Współczesne rowery szosowe dla amatorów to nie lada sprzęt. Jednak niewprawiony kierowca może zawieźć się, kupując niewłaściwą kolarkę, która wcale nie będzie tak szybka, jak rower Rafała Majki czy Michała Kwiatkowskiego. Zresztą profesjonalne rowery kolarzy zawodowych kosztują tyle, co auto osobowe prosto z salonu. Natomiast pierwszy jednoślad na szosę wcale nie musi rujnować naszego budżetu wakacyjnego lub pieniędzy odkładanych przez długie miesiące. Jeżeli jednak przeznaczeniem kolarzówki jest trening i przemieszczanie się na duże odległości po asfaltowych drogach, to należałoby szukać czegoś zaczynającego się od 1500 złotych.
Miejski lans, szczególnie dla pań

źródło: http://foter.com/
Domeną rowerów miejskich jest design i funkcjonalność. Widać to szczególnie w modelach damskich. Aczkolwiek delikatnie gięta stalowa rama w modelach dla mężczyzn, którą widzicie na zdjęciu powyżej to retro w czystej postaci, które kojarzy się z motocyklami typu chopper. Znamienne dla jednośladów do miasta jest ustawienie siodełka względem kierownicy tak, by kierowca utrzymywał zdrową pozycję kręgosłupa. Nie można tego powiedzieć o rowerach szosowych, a także trekkingowych. Siodełko ustawione kilka poziomów niżej niż kierownica umożliwia komfortową jazdę po mieście z niewielką prędkością na poziomie 12-20 km/h. W swoich podstawowych założeniach stylowy rower miejski nie posiada przerzutek. Ta zasada przyświeca wielu producentom, którzy nie silą się nawet na konstrukcje 2×5 biegów. Zdarzają się wyjątki, które według mnie lepiej sprawdzając się do współczesnej jazdy po wielopoziomowych miastach. Wygląd rowerów miejskich dla kobiet jest bardzo charakterystyczny. Siodełko z amortyzacją, mocno zagięta rama i koszyk z przodu są estetycznymi rozwiązaniami wizualnymi o dużej funkcjonalności. Istnieje jeszcze rower dwuosobowy, który również można zaliczyć do turystycznych jednośladów miejskich. Mało popularny do korzystania na co dzień. To bardziej ciekawostka lub gadżet na niedzielne wypady do parku.
Świat rowerów to miejsce rozległe, w którym horyzont stanowią nowe trendy co parę lat zataczające koło. Retro jest znowu w modzie i to widać po bicyklach miejskich. Natomiast nowoczesne sportowe konstrukcje zdominowały szosy, długie trasy i wyczynową jazdę po trudnym terenie.